Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Eklektycznie intertekstualna

wtorek, 26 stycznia 2010 1:05

Pod magicznym wpływem wykładów Kapitana P czuję, że moja wiedza, choć znikoma, nie jest aż tak bardzo ograniczona jak mi się do tej pory zdawało. Zaliczając się do zacnej grupy wzrokowców tłumaczę sama sobie, że najlepszym sposobem dla mnie na poznawanie zawiłości tego naszego zakręconego świata jest faszerowanie się jak największą liczbą obrazów. Zarówno tych rzeczywistych jak i w pełni wymyślonych. Niezła wymówka dla wielogodzinnego pochłaniania filmów w samym środku sesji, gdzie dwa kierunki i wołający o odrobinę uwagi licencjat są niczym zmora czyhająca pod łóżkiem. Ale co ja poradzę na to, że o kinematografii, zdjęciach i obrazach mogę gadać i gadać ? Do tego lawirowanie między poszczególnymi motywami przewodnimi, zahaczanie o wątki z literatury, historii , ahhhh. Dzika radość humanistki :D Choć pojawia się tu pewna nieścisłość, wszak humanista był to człowiek wykształcony wszechstronnie, wielodziedzinowo - czytaj : matematykę też zgłębiał i techniką się parał. Antytalent co do nauk ścisłych i kamikadze komputerowy- oto ja :P  I choć wiem, ze nie można znać się na wszystkim to... też bym chciała! No nic, przynajmniej fakt, iż pamiętam każdy film, który obejrzałam od kiedy skończyłam lat 5, powoduje, że kółeczka filmoznawców na imprezach są moim ulubionym celem. Coś jak taki mały teleturniej :P A na poważnie, uwielbiam obrazy, historie tworzone za pomocą kamery i aparatu. Bo pomagają mi zapamiętać to co ulotne, gest, wyraz twarzy, intrygującą scenę. I wracać wciąż od nowa do tego, co kiedyś mnie poruszyło. Ponadto zobaczyć to, co porusza innych. Lubię doszukiwać się analogii, chwytać kilka wątków i splatać je w jedną , całość. A czym jest ten blog? Zapewne przejawem pewnego egocentryzmu, czymś co ma być z założenia tylko dla mnie samej. Bo nie oszukując się, kto to czyta? Sama bym nie czytała, szkoda czasu na takie pierdoły o niczym. Chodzi raczej o wypisanie myśli, przynajmniej nie uciekną w niebyt i będzie można do nich wrócić. I do tej chwili, w której były pisane. Czytania warci są ci, którzy poświęcają na to całe swoje życie i z doświadczenia wiedzą, jak się do sprawy zabrać profesjonalnie, a więc :

„ Powszechna samotność wywołuje grafomanię, ale jednocześnie powszechna grafomania utwierdza i powiększa ogólną samotność"  jak napisał Milan Kundera w "Księdze śmiechu i zapomnienia"

Dlatego warto mieć wokół siebie ludzi pełnych pasji i energii, od których wciąż mogę się uczyć czegoś nowego, którzy zaciągną mnie na salsę, do siłowni, do kuchni na kawę i rozmowę, do kina, galerii i filharmonii, którzy dadzą mi książkę i potem będą chcieli wiedzieć co o niej myślę. Dzięki ludziki, za to, że podsycacie moje zainteresowanie światem :*

komentarze (0) | dodaj komentarz

ciąg myślowy

poniedziałek, 09 listopada 2009 0:40
Patrzę na nową reklamę niezniszczalnej jak karaluchy firm Mc d. I o mało nie spadając z krzesła stwierdzam, że chłopiec z ekranu jakiś taki za bardzo znajomy. Koledze Mironowi gratulujemy ogólnopolskiej rozpoznawalności :P  Obym cię jeszcze zobaczyła na deskach teatru zamiast w W11 ;)

a z innego rękawa inny Miron. Mniej uśmiechnięty, nie taki amerykański.

   
Patrzą na mnie,
więc pewnie mam twarz.

Ze wszystkich znajomych twarzy
najmniej pamiętam własną.

Nieraz mi ręce
żyją zupełnie osobno.
Może ich wtedy nie doliczać do siebie?
-     -     - 
Gdzie są moje granice?
-     -     - 
Porośnięty przecież jestem
ruchem albo półżyciem.

Zawsze jednak
pełza we mnie
pełne czy też niepełne,
ale istnienie.

Noszę sobą
jakieś swoje własne
miejsce.
Kiedy je stracę,
to znaczy, że mnie nie ma.
-     -     - 
Nie ma mnie,
więc nie wątpię.
Miron Białoszewski - Autoportret odczuwalny.








komentarze (0) | dodaj komentarz

dlaczego wstaję o 5.30 w sobotę

wtorek, 20 października 2009 1:27

Martynka (5 l ): „Proszę pani!! Plaster mi się odkleił! I krew mi leci! Da mi pani jeszcze jeden?"

Michał (10 l) : „ To ja pani zrobię kawę! Przemo! Dawaj tą kawę! I zostaw cukier, cukier jest dla gości!"; „A mogę dostać kawałek takiej siatki na głowę? Bo Justyna dostała! I się nie podzieli..."

Gosia (11 l ): „ A umie pani grać w pin ponga? A jak to się skończy to zagra pani ze mną?" „ Bo pani powiedziała, że zagra! To idziemy grać! Gramy do 5. Ha! 2 do 1! 3do 1! 3 do 2! 5! Wygrałam!"

Przemek (11 l): „ To nie moja kolej na sprzątanie! I znowu bajzel w kuchni zostawili! Okruchy wszędzie. A wie pani, ja ostatnio w internacie dostałem kawę, o! I tu jest napisane, że ona ma 60% p r a w d z i w e j kawy!"

Michał: „A dzisiaj przyjedzie moja mama! Proszę pani! Mogę się zwolnić?"

Anka (14 l) : „Ale sobie tego żelu nawaliłeś! Po szyi ci spływa! Daj ci to poprawię... Proszę pani, mogę zabrać śniadanie siostrze? Ale ona jest na górze! No dobra..." ; „Proszę pani, a będziemy robić usta usta? Bo ja to miałam w szkole i dostałam 6!"

Patryczek (10 l) : „ A przeczyta mi pani co tam pisze? Bo oni mówią, że tam jest kawa, jest? A ile jest tego... no najwięcej, czego? Cukru? A białka?" ; „ I teraz co? Aaaa! Martyna! Dzwonisz na pogotowie! Dobrze? 28, 29, 30!"

Anka i Ola (bliźniaczki) : „Teraz MY!!!!!  Proszę pani, on się wepchnął!" ; „I teraz mam dmuchać? ... Ale tak? Dobrze? ... Jaaaa"

X, Y, Z: „ Ta trójka to rodzeństwo, razem tu wszyscy trafili" ; „ Ten maluch, najmniejszy,  jest tutaj z matką" („Myślałam, że to jego siostra...") ; „Michał, nie klnij! I zostaw go w spokoju! Bo ci karę przedłużę i nie będziesz mógł opuszczać ośrodka do lutego!" „Bo widzisz, niektórzy tutaj są z pewnymi dysfunkcjami, chodzą do różnych szkół" ; „Odrobiłeś to zadanie z historii??" „Nie rzucaj!" „Nie krzycz na małego!"; „ Najgorzej jak ta jego matka nie przyjedzie... Często się tak zdarza, umawiają się i nie przyjeżdżają" „Michał! Mówiłem, zachowuj się, byle jak ale się zachowuj!" ; „ Dajcie pani spokój! Teraz jest zmęczona! Chcemy napić się herbaty i porozmawiać w cztery... yy... sześcioro oczu! Na świetlicę, wszyscy!" „Przemo! Pismo do mnie doszło, jak w wakacje cię do domu puściliśmy to znowu uciekłeś"

Przemek: „Ja? Nie! ... To nie było z domu tylko z ośrodka opiekuńczego!! No! I jak ja znowu tych policjantów spotkam to im tak nakopię, tak im..."

X, Y, Z : „ Ach tak, no popatrz. Weź lepiej posprzątaj z tego stołu i przynieś mi to zadanie z historii" „Gdzie jest ta Ewa, małego trzeba przewinąć..."

„Było nam bardzo miło, że państwo przyjechali. Widać, że im się podobało, z tym P A N T O M E M szczególnie. Ma pani mój telefon, gdybyście jeszcze kiedyś mieli trochę czasu to by było super. Odprowadzę was na busa."


http://http://www.youtube.com/watch?v=WbLTJO1jRxU&feature=related

komentarze (0) | dodaj komentarz

island ia

niedziela, 20 września 2009 22:31

Stanąć przed lustrem i przyjrzeć się sobie. Nałożyć maskę i zakręcić włosy. Wcisnąć się w spódnicę i upewnić co do głębokości dekoltu. Szyję zawinąć w korale. Dwie metalowe blaszki zadbają o akustyczny efekt wysokich obcasów. 5 kropel perfum.


 Szybko zdjąć buty. I wolniej całą resztę. Włosy odgarnąć znad czoła. Strumień gorącej wody słyszę i czuję. Długo. Kilka głuchych kroków i mechanicznych czynności. A potem można stracić przytomność.


I zacząć od nowa


http://http://www.youtube.com/watch?v=tCFU5l6-j2k&feature=player_embedded

komentarze (0) | dodaj komentarz

monsunowa strzyga

czwartek, 25 czerwca 2009 1:57

To się doczekałam. Pada. Jak to określiła Ania paląc w drzwiach balkonowych - „Znowu kurwa leje!". I dobrze, zmywa wszystko i oczyszcza atmosferę. Moje poirytowanie czasem sięga zenitu, szczególnie gdy trzeba dzielnie przyjąć  wizję wrześniowej poprawki a dom i przyjaciele są w pewnym(!) oddaleniu. Do tego przecenione w sklepach ciuchy najwyraźniej projektowała Barbie. Cóż, życie. Więc sunąć poprzez urokliwe uliczki Krakowa staram się powstrzymać wzrastającą we mnie agresję i nie znokautować wolontariusza Greenpeac'u, który z promiennym uśmiechem postanowił ze mną „porozmawiać".

W podobnych momentach, bohaterowie hollywoodzkich produkcji mruczą pod nosem „ Już gorzej być nie może". I co wtedy? Oczywiście, zaczyna padać ;) Bohater się załamuje i wpada w depresję.

Dla kontrastu, ja zaczęłam się histerycznie śmiać i ignorując fakt posiadania w torbie magicznego ustrojstwa zwanego parasolką, postanowiłam poskakać w powstałych momentalnie kałużach. Pełnia szczęścia, jakbym miała 5 lat :D Bo jak pisałam wcześniej- naczekałam się trochę na letnią burzę z prawdziwego zdarzenia. Klapiąc pełnymi wody baletkami  i wyglądając jak Morticia Adams na dragach (makijaż? Jaki makijaż?)  spokojnie, spacerkiem wróciłam do domu. Reakcja dziewczyn w mieszkaniu - „Oooooo". Zapewne wyglądałam żałośnie, za to humor miałam świetny. Nie ma to jak niemalże zostać utopionym przez Matkę Naturę. Odmoczony Kraków stał się bardziej znośny, a herbata w kubku i książka w ręku utwierdziły mnie  w przekonaniu, że jakoś jeszcze wytrwam te kilka dni.

„W tym samym oknie,

                              lecz  o sto mil stąd,

Tak samo zdrabniał imię powietrza,

                                               łodygi zielenią zapalał"

                                                                                              (Mieczysław Jastrun)     

Klasyka, kochany staroć  i mój ulubiony Gene Kelly :)

http://http://www.youtube.com/watch?v=rmCpOKtN8ME

komentarze (1) | dodaj komentarz

 1234  »

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 9 lutego 2010

Licznik odwiedzin: 536

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

trochę niezbędnych słoneczników. Opisać wszystko co godne uwagi :) Różne różności,rzeczy ważne i ważniejsze, miszmasze wszelakie :)

O mnie

"Biedny, mały Dżanas" "Pocieszny Dżanasik" "Kaszydełko" "Strzyguś" "Żanaaaas menelu!" "Kaś! Herbata!" "Góóóóóóóóóóóóóóry" "A widzisz te trzy gwiazdy?" EN- RA- HA ? :P